Pseudonauka – nie daj się nabrać!

Pseudonauka przekazuje bzdury, a jednocześnie stara się wyglądać mądrze. 

Pisałem już o tym, czemu nauka jest najbliższa prawdy oraz o rozpoznawaniu wątpliwych źródeł. Warto przyjrzeć się lawinowo rosnącemu elementowi postprawdy, jakim jest pseudonauka.

Pseudonauka najczęściej wynika z negacjonizmu, czyli podejścia w którym najpierw dochodzi się do wniosku, a potem neguje wszystkie dowody sprzeczne z tym wnioskiem.

Badacze Diethelm i McKee przeprowadzili gruntowną analizę pseudonauki i wyróżnili jej 5 głównych cech.

  1. Fałszywi eksperci. Czy wjeżdżając na most, zatrzymujesz się przed nim i dokładnie analizujesz jego plany budowy? Nie. Ufasz ekspertom, że znają się na swojej robocie i możesz bezpiecznie przejechać. Ludzie nie mogą znać się na wszystkim, dlatego polegają na ekspertach. Pseudonauka w tej materii stara się podważyć konsensus naukowy, czyli udowodnić, że w świecie naukowym nie ma na to zgody. Istnieje choćby słynna lista 31000 podpisów „naukowców”, którzy orzekli, że za globalne ocieplenie nie odpowiada człowiek. Sęk w tym, że aby móc się wpisać na tą listę… wystarczy dowolny tytuł na poziomie licencjatu. Nieważne czy to ekonomia, psychologia, sztuka. Są to więc osoby, które może i są wykształcone w swojej dziedzinie, ale to nie daje żadnej gwarancji kompetencji w klimatologii.
    1. Wzmocnienie mniejszości. Powoływanie się na drastycznie przytłoczoną mniejszość i ukrywanie faktu, że są pojedynczymi jednostkami. Tak jest choćby z członkami komisji Macierewicza, która „bada” przyczyny katastrofy smoleńskiej (sugerując zamach), choć stanowisko ekspertów jest znane od dawna.
  2. Błędy logiczne. Są to argumenty logicznie fałszywe, które prowadzą do błędnych wniosków.
    1. Fałszywy trop. Informacja zupełnie nieistotna przy badanym zagadnieniu, którą traktuje się jako istotną. Można np. twierdzić, że skoro dwutlenek węgla jest bezbarwnym i bezwonnym gazem, to nie stanowi problemu. Ale to przecież nie ma znaczenia przy temacie globalnego ocieplenia. Ostatnio często słyszę od polityków, że według nich dany wyrok sądu jest wyłącznie polityczny. Nie podejmują nawet dyskusji na poziomie prawnym.
    2. Przeinaczenie. Często polegające na nadmiernym upraszczaniu nauki bądź myleniu mądrze brzmiących pojęć. Przykładem może być zamienne używanie „klimat” oraz „pogoda”.
    3. Pochopne wnioski. Tworzenie błędnych skrótów myślowych. To może być choćby iluzja korelacji, czyli doszukiwanie się związków tam, gdzie ich nie ma.
    4. Fałszywy dylemat. Przedstawianie tylko dwóch możliwości w sytuacji, gdy jest ich więcej.
  3. Nierealne oczekiwania. Metoda negowania nauki polegająca na wymuszaniu spełnienia warunków, których spełnienie jest niemożliwe. Prekursorem tej strategii był przemysł tytoniowy, który przez wiele lat starał się ukryć konsensus naukowy na temat związku palenia z rakiem. Gdy pojawiały się kolejne dowody, przemysł cały czas podnosił wymagania względem nich. Obecnie tą strategię widuję przy przeciwnikach aborcji. Choć zgodnie ze stanowiskiem nauki, płód przed siódmym miesiącem ciąży nie ma świadomości i nie odczuwa bólu, żądają coraz mocniejszych dowodów.
  4. Wybieranie wisienek. Skupianie się na określonych dowodach, często wyrwanych z kontekstu, przy jednoczesnym umniejszaniu bądź ignorowaniu sprzecznych. Wybieranie wisienek zachodzi wtedy, gdy wybrane dowody prowadzą do innego wniosku, niż uwzględnienie wszystkich dowodów. Przykładem tej strategii może być działanie kreacjonistów (pogląd, że człowiek i wszelkie życie na Ziemi zostały stworzone w swojej pierwotnej formie przez Boga lub bóstwa). Często podają argument, że sam Darwin nie wierzył, że oko może powstać w toku ewolucji cytując jego książkę. W rzeczywistości cytują jedynie hipotezę we wstępie rozdziału, którą w dalszej części tekstu sam Darwin obala i wyjaśnia, jak mogło powstać oko.
  5. Teorie spiskowe. Gdy ktoś nie zgadza się z przytłaczającym konsensusem naukowym, może uznać, że to wielki spisek polegający na zmowie naukowców. W końcu jak inaczej wyjaśnić, że wszyscy światowy eksperci się z Tobą nie zgadzają? Warto przypomnieć, że przy współczesnym kształcie nauki taki spisek nie jest możliwy.

Te metody nie muszą być używane celowo (choć są np. przez rosyjskie służby). Część wyznawców pseudonauki wpada po prostu w pułapki psychologiczne. Warto wiedzieć, że pseudonauka jest bardziej szkodliwa, niż powszechnie się sądzi.

Dla głodnych wiedzy:

Autor: Kenexgro

Reklamy

9 uwag do wpisu “Pseudonauka – nie daj się nabrać!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s