Dlaczego PiS ma wysokie poparcie, a populiści na świecie wygrywają kolejne wybory?

Empatia jest kluczowa. Bez poznania ludzi nie można się dowiedzieć, jakie doświadczenia doprowadziły ich do tego, co myślą; w jaki sposób tłumaczą sobie sens politycznych i kulturowych postaw.

ARLIE R. HOCHSCHILD

Na blogu Mitologia Współczesna pojawił się kapitalny wpis CZAS PAŁKARZY. JAK POLITYKA ZMIENIŁA SIĘ W MONSTRUM I WYHODOWAŁA LEGIONY ZOMBIE. Zwraca w nim uwagę na kilka problemów współczesnej polityki, w której skupiamy się na „zaoraniu” drugiej strony, zamiast na konstruktywnej wymianie poglądów. To powoduje pogłębienie różnic i podążanie w skrajności. „Nie przemyślę Twojej opinii, bo jesteś lewakiem/konserwą”.

Jako osoba bardzo liberalna obyczajowo (dążąca do wolności i swobody), empatyczna i otwarta na nowości pewnie zostałbym szybko nazwany „lewakiem”. Tak więc jako lewak postanowiłem w skupieniu wysłuchać opinii drugiej strony, zrozumieć jej problemy i przemyśleć sprawę. Myślę, że wielu zjawisk sami nie są świadomi. Tak więc – dlaczego PiS ma wysokie poparcie?

Wpis jest subiektywny.

Fabryka smutnych robotów

Idea skrajnie wolnego rynku jest atrakcyjna dla gimnazjalistów, którzy mają dość nakazów i zakazów ze strony rodziców. Gdy jednak trzeba zmierzyć się w pogoni za pracą i samemu wywalczyć pozycję społeczną, taka idea przestaje być kusząca. Jesteśmy nauczeni, że trzeba nas straszyć batem do roboty. Bo nie robimy tego dla siebie. Musimy, by nie cierpieć w skrajnej nędzy.

Koszmar zaczyna się już w wieku kilku lat. Dziecko dużą część dnia spędza w szkole. Później kilka godzin poświęca na odrobienie odtwórczej pracy domowej i nauczenie do klasówki. Nie jednej. Trzy w tygodniu to przecież standard. Nie zapomnijmy o kartkówkach i odpytywaniu. Narzekamy, że dzieci nie mają swojej pasji, ale kiedy mają mieć czas i siłę, by zająć się jej poszukiwaniem? Nauczyciele pałują ocenami, by zmusić do uczenia się rzeczy, które dziecka nie interesują. A zapamiętanie nieinteresującej informacji jest dla mózgu znacznie większym obciążeniem.

Uczeń jest nastawiony na zadanie. Wykuć się do testu, napisać, zaliczyć i zapomnieć. Nieinteresujący materiał i tak wyleci z głowy. Ile ja czasu straciłem, by przygotować się do matury? I co z tego mam? Papierek. Jeśli ktoś by mi kazał teraz rozwiązać równanie kwadratowe z parametrem, nie umiałbym tego zrobić. Nie pamiętam też imion bohaterów lektur. Czyli podsumujmy – byłem zmuszony uczyć się nudnych i niepotrzebnych rzeczy, co strasznie obciążało mózg, by po czasie i tak zapomnieć. Ile w tym czasie mógłbym zrobić twórczych rzeczy? Ile bym miał trafnych przemyśleń?

Używanie smutnych robotów

Z wiekiem powoli zdajemy sobie sprawę, że życie jest nieustanną walką o przetrwanie. Idziemy tam, gdzie można zarobić duże pieniądze i łatwo znaleźć pracę. Zainteresowania idą na drugi plan. Zresztą wielu ludzi do końca życia nie wie, co tak naprawdę ich interesuje. Bo nie porwało ich nic uczonego w szkole, a na dodatkowe poszerzanie wiedzy we własnym zakresie zabrakło siły. Taki człowiek pnie się po ścieżkach kariery, tak naprawdę nie znosząc tego, co robi. Ale musi.

Czy spotkamy się ze zrozumieniem? Oczywiście, że nie. Pracodawca zapisze nas na kurs „walki ze stresem”, zamiast zastanowić się, że nadmiernie obciąża obowiązkami i powinien zatrudnić dodatkowe osoby. Ściskanie piłeczki nie pomoże, gdy wymaga się od nas tytanicznej pracy. I nie przez jeden dzień. Do emerytury. Nie masz siły? Spoko. Nikt Cię nie zmusza. Po prostu będziesz żyć w skrajnej nędzy.

Dla wielu rodzin wybawieniem jest 500+. Owszem. Ekonomiści biją na alarm, że budżet tego nie wytrzyma i zadłużamy się na potęgę. Ale co to obchodzi matkę, która nareszcie może dziecku kupić dobre buty, by nie marzło w stopy? Wolnorynkowcy takiej mamie mogli tylko radzić, by wzięła kredyt i znalazła inną pracę. A jak po kilku latach ją zwolnią, nie da rady spłacić kredytu i bank odbierze jej mieszkanie? Życie pod taką presją jest koszmarem.

Wolnorynkowcy narzekają, że przez program 500+ niektóre kobiety rezygnują z pracy, by zająć się dziećmi. Ale czy to rzeczywiście tak źle? Nie są wykończone tyraniem za śmieszne pieniądze, mogą w pełni skupić się na opiece, a dziecko nie czuje się przez rodziców opuszczone. Narzekamy, że ludzie nie mają ochoty na seks? Ale jak po kilkunastu godzinach przymusowej roboty znaleźć jeszcze siłę na zadowolenie partnera?

Niedocenione smutne roboty

Wolność ma pewien skutek uboczny. Nie posiadasz z góry narzuconej tożsamości. To z jednej strony skarb, ale rodzi ogromną presję. Kiedyś hierarchia była jasna, teraz każdy sam musi się odnaleźć. Ludzie są tym zmęczeni, co spowodowało zwrot społeczeństw ku konserwatyzmowi. Czują się zagubieni, gdy facet może ubierać się jak baba, dwie panie wychowują dziecko, a media nieustannie trąbią o mniejszościach, zamiast zająć się problemami większości.

26-letnia Sylwia pracująca w firmie kateringowej na śmieciówce mówi „Wyborczej” tak: „Raz wpadam do kuchni na cztery godziny, innym razem na dwanaście, nie jestem w stanie niczego zaplanować, córką opiekuje się moja mama na rencie. Gdybym miała etat lub chociaż pół, wiedziałabym, na czym stoję, miałabym stałe godziny pracy i pensję. Gdyby trzeba było zostać dłużej, pracodawca musiałby mi zapłacić za nadgodziny. A tak? Praca dosłownie zawładnęła moim życiem”.

Gdy spojrzymy na życie od tej strony, jasne się staje, dlaczego w ostatnim czasie wygrywają populiści. Ludzie po prostu mają dość morderczej walki w każdej dziedzinie życia. Łatwo im wtedy wmówić, że winę ponoszą elity/komuchy/imigranci. Takie myślenie jest dla nich skarbem, bo nareszcie nie słyszą, że są za mało elastyczni/przedsiębiorczy/pracowici. Cieszą się, gdy mogą być dumni z tożsamości narodowej. To zdejmuje bagaż poszukiwania powodów do dumy w sobie.

Salecl opowiada o młodym człowieku, który w czasie bańki internetowej stracił posadę w firmie z branży IT. Odebraw­szy wypowiedzenie, wyglądał na kogoś, kto ma zaraz wybuchnąć płaczem. Szybko jednak wziął przed­siębiorcę, co dokładnie zrobił źle, a szczególnie – co mógłby zrobić lepiej w następnej pracy. Szef powtarzał młodzieńcowi, że był z niego bardzo zadowolony. Po prostu rynek zmusił go do ograniczenia zatrudnienia. Zwolniony jednak nalegał, potrzebował więcej informacji zwrotnych, by móc stać się w przyszłości „lep­szą wersją samego siebie”. Zamiast winić oko­liczności zewnętrzne, całą odpowiedzialność zrzucił na siebie.

Ludzie są zmęczeni narracją, której uległ bohater powyższego cytatu.

Smutne roboty nie chcą być dalej smutne

Myślę, że warto przemyśleć nastroje społeczne i zaoferować ludziom sensowną alternatywę. Inaczej może dojść do katastrofy. Czy wybawieniem okaże się bezwarunkowy dochód podstawowy?

A dla tych, którzy chcą zrozumieć sukces Trumpa, bardzo polecam tekst MUR EMPATII, który pośrednio zainspirował moje rozważania.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dlaczego PiS ma wysokie poparcie, a populiści na świecie wygrywają kolejne wybory?

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s