„Wystarczy tylko chcieć”? Bzdura!

Chcesz zostać milionerem? To proste! Wystarczy chcieć! Hmm… Skoro to takie proste, dlaczego mamy tak mało milionerów? Spójrzmy prawdzie w oczy. Bycie kowalem swego losu to mit. Nie obwiniaj się!

Wolność i swoboda są z jednej strony skarbem, ale rodzą poważne wyzwanie – każdy musi walczyć o swoją pozycję. Stąd u wielu nastawienie, które można opisać tak: „chcę wygrać życie”. W różny sposób to rozumiemy. Dla jednego to będzie spłodzenie dzieci, dla drugiego dalekie podróże, a dla trzeciego drogi samochód. Ważne jest jednak to, że czujemy potrzebę udowodnienia sobie lub innym, że jesteśmy tymi wyżej w hierarchii społecznej. Lepsi, bogatsi, bardziej towarzyscy. „Jestem kowalem swojego losu”, „Chcieć to móc”, „Ferrari czeka na mnie”.

Salecl opowiada o młodym człowieku, który w czasie bańki internetowej stracił posadę w firmie z branży IT. Odebraw­szy wypowiedzenie, wyglądał na kogoś, kto ma zaraz wybuchnąć płaczem. Szybko jednak wziął przed­siębiorcę, co dokładnie zrobił źle, a szczególnie – co mógłby zrobić lepiej w następnej pracy. Szef powtarzał młodzieńcowi, że był z niego bardzo zadowolony. Po prostu rynek zmusił go do ograniczenia zatrudnienia. Zwolniony jednak nalegał, potrzebował więcej informacji zwrotnych, by móc stać się w przyszłości „lep­szą wersją samego siebie”. Zamiast winić oko­liczności zewnętrzne, całą odpowiedzialność zrzucił na siebie.

Tak właściwie skąd się wzięło to szaleństwo? Dlaczego z każdej strony jesteśmy bombardowani sztucznym optymizmem i iluzją pewnej recepty na sukces?

Zapoczątkowanie tego trendu, a przynajmniej jego wzmocnienie, przypisuje się książce z lat 50-tych The Power of Positive Thinking, której autorem był Norman Vincent Peale. Nie była to literatura naukowa. Bliżej jej do filozoficznych rozważań i subiektywnych osądów. Mimo to okazała się ogromnym sukcesem. Autor widział lekarstwo na wszystko w optymizmie. Takie hasła jak „keep smiling” albo „be positive” przesiąknęły na stałe do amerykańskiej popkultury, a z czasem przywędrowały do Europy. I niestety walka o utrzymanie siebie w takiej iluzji rodzi tragiczne konsekwencje.

Wybory wygrywają populiści, którzy sypią nierealnymi obietnicami. Andrzej Duda, jeszcze jako kandydat na prezydenta, mówił: „One nie są trudne do dopełnienia. Nie słuchajcie państwo tego, co opowiadają, że się nie da w Polsce obniżyć wieku emerytalnego, że nie da się podnieść kwoty wolnej od podatku, bo się budżet zawali. To bzdury”. Po wyborach jednak okazało się, że nie bzdury. Ale wygrał.

W prestiżowym piśmie naukowym „Psychological Science” możemy wyczytać, że pozytywne marzenia chwilowo poprawiają nastrój, ale w dłuższej perspektywie korelują ze zwiększoną ilością symptomów depresyjnych. Udowodnili to naukowcy z Uniwersytetu Nowojorskiego, Uniwersytetu Virginia (USA) i Uniwersytetu w Hamburgu (Niemcy).

Badacze pozwolili ochotnikom ponieść się swojej wyobraźni na temat przyszłości. Następnie kazali im je zapisać i ocenić pod kątem emocjonalnym. Osoby o najbardziej optymistycznych wyobrażeniach tuż po wykonaniu zadania miały najlepszy nastrój, jednak po miesiącu były już bardziej przygnębione od swoich rówieśników. Po okresie siedmiu miesięcy różnica tylko się pogłębiła.

Przyczyny mogą być różne. Z jednej strony osoby optymistyczne z nastawieniem „będzie dobrze” wkładają mniej wysiłku w realizację planów. Ale to nie wszystko. W pewnym momencie bańka iluzji musi pęknąć. I wtedy zaczyna się piekło, często wpędzające w depresję. Powiedzenie „jesteś kowalem swojego losu” obraca się przeciwko nam. Obwiniamy siebie, samoocena drastycznie spada i jest nam ciężko funkcjonować.

Na szczęście pojawiają się pierwsze punkty zapalne oporu przeciwko kulturze sukcesu. Na Facebooku można znaleźć ironiczne profile takie jak „Magazyn Porażka”, „Regres osobisty”, „Przeciętne cele w życiu”. Jak powstają takie strony?

Jeden z autorów opowiedział swoją historię: „Magazyn Porażka wziął się z frustracji. Od jakiegoś czasu nie mogliśmy znaleźć pracy, chociaż wysyłaliśmy CV jak szaleni, pisaliśmy wnioski grantowe, spotykaliśmy się z różnymi znajomymi i opracowywaliśmy projekty. I w tym trudnym i stresującym momencie wpadł nam w ręce jeden z popularnych magazynów i mieliśmy wrażenie, że ktoś nam po prostu robi na złość. Pisze o jakichś pierdołach, które istnieją może w orbitującym Elizjum, ale nie w Polsce. (…) Widać trafiliśmy w dziesiątkę. W Polsce jest mnóstwo nieopowiedzianej frustracji.” – mówi autor

Często słyszymy piękne historie o optymizmie, który zaprowadził kogoś na szczyt. Ktoś uwierzył w sukces swojego pomysłu, wytrwale dążył do celu, walczył z przeciwnościami i jest miliarderem. No ok. Ślepej kurze trafiło się ziarnko. Mniej mówi się o drugiej stronie barykady. Ludzie tracą rodzinne majątki w biznesach. Pomysł nie wypalił, spotkał ich tragiczny wypadek albo padli ofiarą oszustwa.

Nie zarabiasz milionów? Ja też nie! I zdecydowana większość ludzi na świecie też nie! Przestańmy żądać niemożliwego! Na część rzeczy mamy wpływ, na część nie. Takie jest życie. Samorozwój to fajna rzecz. Ale nie wtedy, gdy sprzedaje nam złudzenia. Gdyby wszystkie marzenia z dzieciństwa się spełniały, na księżycu byłoby mnóstwo bezrobotnych.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “„Wystarczy tylko chcieć”? Bzdura!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s