Najbardziej boimy się zdarzeń niezwykle rzadkich. Dlaczego?

Przypisujemy większe prawdopodobieństwo zdarzeniom, które łatwiej nam sobie przypomnieć i wywołują większe emocje. Fachowo nazywamy to heurystyką dostępności. Rządne sensacji media najczęściej relacjonują anomalie, czyli zdarzenia nietypowe, bo będą dla odbiorców bardziej interesujące. Dlatego panicznie boimy się zginąć w zamachu terrorystycznym, ale pod kołami samochodu już nie.

Teorię heurystyk wydawania sądów opracowali Amos Tversky i Daniel Kahneman. Za pomocą serii badań przeprowadzonych w latach 70. zaobserwowali, że ludzie automatycznie i nieświadomie posługują się pewnymi skrótami, które umożliwiają wydawanie szybkich sądów. Jedną z heurystyk jest heurystyka dostępności.

Zabawy z pamięcią

Pierwszej grupie studentów pokazano listę 19 nazwisk sławnych mężczyzn i 20 nazwisk mniej znanych kobiet. W drugiej grupie odwrotnie – 19 nazwisk sławnych kobiet i 20 nazwisk mniej znanych mężczyzn. Następnie zasłonięto nazwiska i poproszono o wypisanie zapamiętanych. Tylko 15% badanych wypisało więcej nazwisk mniej znanych osób. W innym wariancie tego badania proszono o oszacowanie ilości kobiet i mężczyzn znajdujących się na liście. Ponad 80% badanych wskazało na tę płeć, do której dopasowano sławniejsze postaci, pomimo że było ich na liście mniej.

W innym badaniu pięciu różnym grupom anglojęzycznym pokazano litery K, L, N, R lub V. Badani mieli oszacować, czy w języku angielskim więcej wyrazów zaczyna się od wskazanej litery, czy zawiera ją jako trzecią (gdyby eksperyment odbywał się w Polsce, to dla litery K przykładem byłyby Kolano i zaKupy). Ponad 70% badanych stwierdziło, że więcej jest takich słów, gdzie te litery występują na początku, a w rzeczywistości słów, w których te litery występują na trzecim miejscu, jest prawie dwa razy więcej.

Wyniki obu eksperymentów pokazały, że osoby badane kierują się w swoich sądach dostępnością danych w umyśle. Łatwiej jest zauważyć, a potem sobie przypomnieć znane nazwiska, niż te mniej znane (pojawiają się często w TV, radiu, gazetach, mamy do nich lepszy dostęp). Podobnie łatwiej przypomnieć sobie słowa zaczynające się na jakąś literę, niż takie, w których dana litera jest na którymś miejscu w słowie.

Naukowcy: Atmosferę zagrożenia przed muzułmanami wykreowały media

Naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Georgia przez ponad rok analizowali sposób relacjonowania zamachów terrorystycznych w mediach w latach 2011-2015. Wyliczyli, że w tym czasie muzułmanie byli sprawcami 12,4 procent zamachów, lecz relacje o nich zajęły aż 41,4 procent wiadomości dotyczących terroru.

I podają przykłady. Zamachowi z 2013 roku podczas maratonu w Bostonie poświęcono 20 proc. całości. Zginęły wtedy trzy osoby, a sprawcami było dwóch muzułmanów. Natomiast masakrze w świątyni sikhijskiej w stanie Wisconsin w 2012 roku, w wyniku której zginęło sześć osób, a sprawcą okazał się biały mężczyzna Wade Michael Page, poświecono jedynie 3,8 procent miejsca.

Naukowcy zwracają uwagę, że w ten sposób media umacniają przekonanie, że muzułmanie dokonują zamachów znacznie częściej niż przedstawiciele innych religii. Przez to amerykańskie społeczeństwo boi się islamskich radykałów bardziej, niż powinno.

Czytaj także:

Aż strach wejść do samolotu

Według danych Instytutu Badań Opinii Publicznej aż 50 proc. osób odczuwa jakiś dyskomfort związany z lataniem. Szacuje się, że nawet 1/3 ludzi może cierpieć na awiofobię, czyli silny lęk przed podróżami samolotem. Przyczyny są bardzo różne, ale osoby dotknięte tą przypadłością m.in. pielęgnują w sobie strach, skupiając się wyłącznie na katastrofach lotniczych i potencjalnych zagrożeniach. Pomagają w tym media, sumiennie informując o każdym takim zdarzeniu.

A statystyki są jednoznaczne – każdego roku samolotami lata ponad 3 mld pasażerów. Ile z nich ginie rocznie wskutek katastrof? Średnio 500. Czyli tyle, ile rocznie zostaje zabitych przez hipopotamy. Warto uzmysłowić sobie fakt, że liczba ofiar wypadków samochodowych w tym samym czasie wynosi 1,2 mln! Nieprawdą jest też, że w razie katastrofy lotniczej giną wszyscy pasażerowie. W latach 1982-2009 odsetek ofiar wyniósł 39 proc.

Innym przykładem jest kynofobia – lęk przed psami. Polacy za najniebezpieczniejsze zwierzęta uważają właśnie psy. Każdy przypadek jest nagłaśniany w mediach i w ten sposób sprzyja panice. Mało osób zwraca przy tym uwagę, że takie sytuacje są ekstremalnie rzadkie. Z danych amerykańskich wynika, że ryzyko zgonu wskutek pogryzienia przez psa jest rzędu 1 do 18 mln – innymi słowy, więcej ludzi w ciągu roku zabijają np. wózki widłowe.

Źródła: Polska TimesWyborczaWikipedia

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Najbardziej boimy się zdarzeń niezwykle rzadkich. Dlaczego?

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s