Umysł pogrążony w spiskach

Teorie spiskowe same się napędzają. Trudno podważać każdą osobno, dlatego lepiej poznać ich wspólne cechy. Dzięki temu nie musisz być ekspertem w danej dziedzinie, by zauważyć, że wciskają Ci kit. 

Spiskowe myślenie ma to do siebie, że znosi bardzo wiele. Jeżeli ktoś nie wierzy w globalne ocieplenie, zawsze znajdzie argument przemawiający za swoją tezą. Gdy wyjaśnisz mu, że mitem jest rzekomo większa emisja dwutlenku węgla przez wulkany niż ludzi, przeskoczy do kolejnego mitu, że na Antarktydzie przybywa lodu. Gdy powołasz się na najlepsze źródła, ta osoba automatycznie uzna, że one uczestniczą w spisku. W dodatku konsekwentne zbijanie mitów wymaga ogromnej wiedzy. Dlatego łatwiejszym i bardziej uniwersalnym sposobem jest poznanie wspólnych cech wszelkich zmyślonych historii. To najlepsza szczepionka.

Spisek ruchu drogowego

Wyznawcy teorii spiskowych kojarzą mi się z pewnym dowcipem. Jedzie kierowca autostradą, gdy słyszy w radiu, że jakiś szaleniec pędzi niewłaściwą stroną drogi. Rozgląda się i mówi: Nie jeden! Tysiące!

Zwolennicy teorii spiskowych lubią powoływać się na przykład historii Galileusza, prekursora nowoczesnej fizyki, głoszącego wywrotowe poglądy nt. Układu Słonecznego. Po opublikowaniu swego słynnego Dialogu, w 1633 r. stanął przed obliczem Świętej Inkwizycji za obrazę majestatu Kościoła. Ale spiskowcy zapominają uściślić, że prześladowany był przez religijno-polityczny establishment. Ówcześni badacze wysyłali listy z poparciem dla obserwacji naukowca (m.in. jezuita Christopher Clavius) i byli oburzeni ewidentnie politycznym procesem.

Żeby nie było. Świat naukowy nieustannie czeka na rewolucję. Gdy ekspert UDOWODNI przełomowe odkrycie, będzie cieszyć się uznaniem oraz łatwiejszym ubieganiem o finansowanie badań. Uczelnie wydają ogromne pieniądze na prenumeraty elitarnych pism naukowych nie po to, by ciągle czytać, że mają rację i nic się nie zmieniło. Chcą być na bieżąco. Jeśli dowody będą mocne i weryfikowalne, świat naukowy zaakceptuje zmiany.

Spisek spiskowi wilkiem

Gdy zapytamy dwudziestu ekspertów o przebieg tragicznego zamachu 11 września 2001 na wieże World Trade Center, w kluczowych kwestiach będą ze sobą zgodni, a ewentualne różnice pojawią się w drobnych szczegółach. W dodatku nawet jeśli będą z różnych dziedzin, odmiennymi metodami będą dochodzić do podobnych wniosków.

Z kolei jeśli to samo zrobimy z dwudziestoma popularyzatorami teorii spiskowych, otrzymamy przeróżne, wzajemnie wykluczające się hipotezy. A bo to uknuł amerykański rząd, by uzyskać pretekst do wojny, a bo to jednak Żydzi chcieli na tym zrobić interes, a bo samolotów w ogóle nie było, a wybuchły bomby, a bo jednak samoloty były, ale miały tylko odwrócić uwagę. W końcu to oczywiste, że masoni w ten sposób ustalali nowy porządek świata. Albo reptilianie, lewactwo, gender, Soros…

Co ciekawe, zwolennicy teorii spiskowych są najczęściej nie tyle przekonani konkretnymi argumentami, co ogólnie posiadają specyficzny sposób myślenia. Dlatego jeśli ktoś wierzy w jedną z teorii spiskowych, znacznie rośnie szansa, że uwierzy w następną. Wyznawcom nawet nie przeszkadzają wzajemne sprzeczności. Badacze z brytyjskiego University of Kent odkryli, że ci sami ludzie wierzą w to, że Osama Bin Laden nadal żyje oraz w to, że był już martwy, gdy do jego kryjówki przybył oddział specjalny.

Głowa wierna spiskom

Arie Kruglanski, amerykański badacz procesów poznawczych i politycznych, wykazał, że na spiskową narrację są podatne osoby cechujące się silną potrzebą domknięcia poznawczego, czyli źle znoszące niepewność i dwuznaczność dopływających informacji. Aby uniknąć dyskomfortu, starają się jak najszybciej dopasować je do utrwalonych schematów myślowych. Przypisywane Sokratesowi słowa „wiem, że nic nie wiem” to dla nich straszna perspektywa.

Nie bez powodu nieustannie powtarzają „myślcie samodzielnie”. Nikt nie zna się na wszystkim, więc każdy musi pogodzić się z tym, że wielu rzeczy po prostu nie wie i nie rozumie. Wieloletniej kariery naukowej nie zastąpi kilkugodzinne oglądanie na YouTube filmów z żółtymi napisami. Gdyby można było wszystko zrozumieć „na chłopski rozum”, nikomu nie chciałoby się tracić czasu na uczelniach.

Na teorie spiskowe są także podatne osoby przypisujące ludziom złe cechy, niecne zamiary, postrzegające swoje położenie jakby znajdowały się w oblężonej twierdzy. Trudno im znieść przypadkowość i bezcelowość różnych zdarzeń. Zwykły wypadek lotniczy przeraża ich banalnością śmierci. Lepiej umieścić tragedię jako element większego planu. Aleksandra Cichocka i Agnieszka Golec de Zavala w badaniach miały do czynienia z Polakami, którzy zaraz po katastrofie smoleńskiej uznali, że prezydenta mogli zabić Rosjanie. I to jeszcze zanim hipoteza o zamachu tak bardzo została nagłośniona.

Oprócz witamin potrzebujemy też szczepionki

Amerykański psycholog społeczny, William McGuire, zainspirował się medycznym zabiegiem inokulacji. Polega ono na celowym wprowadzeniu małej dawki zarazków, by organizm nauczył się wytwarzać przeciwciała zwalczające dany rodzaj drobnoustroju, co ułatwia późniejsze zwalczanie poważnej infekcji.

McGuire doszedł do wniosku, że podobny zabieg jest potrzebny w psychologii. Aby osoba uodporniła się na argumenty drugiej strony, musi zetknąć się z ich łagodniejszą wersją. Edukacja zwykle skupia się na przekazywaniu prawidłowej wiedzy teoretycznej, a o alternatywach nawet nie wspomina. To błąd. Suchą wiedzę można porównać do witamin, które są podstawą naszego funkcjonowania. Ale nie zastąpią szczepionki.

Na potwierdzenie psycholog przeprowadził ciekawe eksperymenty. W jednym z nich badacze zaatakowali twierdzenie, że wskazane jest mycie zębów po każdym posiłku. Jednak wcześniej zastosowali wobec uczestników różne strategie. Pierwszej grupie przed atakiem podano argumenty za tym, że należy myć zęby po każdym posiłku. Na drugiej zastosowano inokulację, czyli pokazano im małą próbkę argumentów zawartych w ataku. Obie metody były dość skuteczne, ale lepsze rezultaty zapewniła druga. Na atak najbardziej podatna była grupa kontrolna, która nie została w żaden sposób przygotowana.

Obecnie wiemy coraz lepiej, jak sporządzić szczepionkę. Jeśli chcesz obalić mit, musisz wyprzeć go z głowy słuchacza i zastąpić chwytliwym faktem. Częstym błędem popularyzatorów nauki jest krótkie sformułowanie nieprawdziwej informacji, przez co łatwo ją zapamiętać, a jej obalenie umieścić w długim tekście. Niestety, po pewnym czasie może w głowie zostać wyłącznie mit.

Pamiętaj!

  • Przed omówieniem mitu wyraźnie zaznacz, że to nieprawda np. „popularnym mitem jest…”. To wzmocni czujność słuchaczy, dzięki czemu zmniejszy ich podatność na mit.
  • Wyjaśnij zawarty w micie błąd logiczny, wypaczający naukę.
  • Nie zostawiaj odbiorcy z pustką, tylko na miejscu usuniętego mitu umieść chwytliwy fakt.

Dobrym przykładem jest portal Nauka o klimacie. Oto przykład, jak rozprawiają się z popularnym mitem.

mit wyraźny

stanowisko nauki wyraźne

Jeśli ktoś chce poznać szczegóły, może przeczytać resztę artykułu.

Czytaj też:

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s